Obserwatorzy

poniedziałek, 18 listopada 2013

Pojedynek na skośne pędzelki!

  Hakuro H85 vs. Mac 263




Hakuro H85 dobrze leży w dłoni i sprawnie się nim manewruje. Ale niestety nie jestem od samego początku zadowolona z kresek jakie maluje... Trzeba się nieźle nagimnastykować żeby uzyskać zadowalający efekt :( Jego minusem jest zbyt miękkie i delikatne włosie, które przy użyciu większego nacisku wygina się na boki, co uniemożliwia precyzyjne namalowanie kreski. Po dwumiesięcznym używaniu pędzla lekko się "rozcapierzył' i przez to linia jest niezdefiniowana i wygląda nieestetycznie. Natomiast do stylizacji brwi jest rewelacyjny! Dokładnie nakłada i rozprowadza się nim cień między włoskami wyrównując asymetryczność.




Mac 263 jest strzałem w dziesiątkę! Jest wprost idealny do eyelinera. Posiada dość sztywne, zbite lecz niedrapiące włosie. Można nim stworzyć precyzyjną kreskę według własnych upodobań od cieniutkich po grubsze w zależności od nacisku pędzelka na skórę. Używam go dwa miesiące i jak dotąd nie zmienił swojego kształtu a myję go zaraz po każdym użyciu. Jedyny minus może stanowić cena pędzla gdyż wynosi 85zł natomiast za Hakuro zapłacimy jedynie 10,90gr. 











niedziela, 17 listopada 2013

Mój opalizujący duochromatyczny ulubieniec...KOBO golden rose...


Długo szukałam cienia w czerwono-malinowo-miedzianej tonacji opalizującego na złoto aż znalazłam :) Jest to cień firmy Kobo dostępny tylko w drogeriach Natura za jedyne 20zł. Bardzo dobrze napigmentowany, zadziwiająco trwały, nie utlenia się na powiece w ciągu dnia, nie waży ani nie blednie. Ciężko opisać jego konsystencję bo z takiego typu cieniem nie miałam do czynienia. Jest lekko tłusta ale nie obciąża powieki. Nakładam go palcem bo lubi się osypywać z pędzla.

Na prawdę prezentuje się pięknie :)









niedziela, 10 listopada 2013

Dziś recenzja pędzli Hakuro :)







W moim zbiorze posiadam 9 pędzelków tej firmy:

 

H 55 - nakładam nim pudry prasowane, sypkie, bronzujące i mineralne. Zbite włosie omiata całą twarz równomiernie rozprowadzając kosmetyk na skórze.


 cena: 39,90  można go kupić klikając tutaj 












H 53 - pędzel typu "kulka" do różu, pudru mineralnego i bronzującego. Włos bardziej zbity niż H 55.


 cena: 39,00  można go kupić klikając tutaj












H 24 - pędzel skośny genialny do konturowania twarzy bronzerem jak i nakładania różu.

cena: 25,90 można go kupić klikając tutaj












H 22 - podłużny pędzelek do różu i do rozświetlacza. Jest delikatny i można nim dokładnie przypudrowywać korektor pod oczami.
 cena: 26,40 można go kupić klikając tutaj











H 70 - do nakładania cieni na górnej i dolnej powiece oraz rozświetlacza  na linii pod brwiami.
cena: 14,90 można go kupić klikając tutaj












H 79 - do nakładania cieni na górnej powiece i zacierania granic między kolorami.
cena: 16,40 można go kupić klikając tutaj











 H 80 - mój ulubiony pędzel do nakładania cienia w załamaniu powieki oraz zewnętrznych kącikach. Aplikuję nim też i rozświetlacz w wewnętrznych kącikach oka.

 cena: 16,40 można go kupić klikając tutaj












H 76 - malutki pędzelek do rozcierania cienia z kącikach i załamaniu powieki.
cena: 16,40 można go kupić klikając tutaj













H 85 - skośny pędzelek do eyelinera jak i do modelowania brwi. 
cena: 10,90 można go kupić klikając tutaj










Według mojej opinii pędzle spisują się rewelacyjnie. Uwielbiam się nimi malować. Nie drapią ani nie podrażniają skóry, są delikatne i miłe w dotyku. Mają wygodną, dobrze układającą się w dłoni, wykonaną z drewna rączkę. Nie zdażyło się żeby gubiły włoski czy zniekształcały się. Nie ma problemu z "dopraniem" pędzli. Uważam że pędzle z firmy Hakuro to świetny stosunek jakości do ceny! Gorąco polecam.

Polecam również sklep Minti Shop zakupy w nim to sama przyjemność. Paczki przychodzą zaraz na drugi dzień po zamówieniu, pięknie zapakowane z dbałością o detale :)




 



niedziela, 3 listopada 2013

Wszystko na temat tuszu do rzęs Hellena Rubinstein - Lash Queen Feline Blacks...

 

Długo szukałam i wreszcie znalazłam tusz, który mi przypasował w 100%. Używam różnych wysokopółkowych produktów ale tylko temu pozostanę wierna. Kończę właśnie drugie opakowanie :) Jedno średnio starcza na 5-6 miesięcy. 

Zalety:
- nie uczula moich wrażliwych oczu 
- nie rozmazuje się w ciągu dnia 
-pięknie wydłuża, podkręca, pogrubia i rozdziela rzęsy
- kolor głęboka czerń
- duża szczotka 


Najlepiej maluje po dwóch tygodniach użytkowania ponieważ jak dla mnie tusz z początku jest za rzadki. Polecam osobom chcącym posiadać piękne "firany" :P


cena: 145zł 














MAC Studio Fix powder + foundation




Jest to puder i podkład w jednym! Stworzony do aplikacji na sucho jak i na mokro. Mocno napigmentowany (przez co bardzo wydajny) tworzy na skórze matową, jedwabistą teksturę. Trzeba uważać z jego nakładaniem ponieważ można bardzo łatwo przesadzić i uzyskamy wtedy efekt odwrotny od zamierzonego... Dostępny jest w obszernej (ponad 40 kolorów) gamie odcieni:

C- żółte
NC - neutralne
NW - różowe

Pierwsza warstwa nadaje średnie krycie, natomiast druga już niemalże całkowite, czego ja nie polecam, gdyż skóra wygląda wtedy nienaturalnie, a nie chodzi żeby robić sobie maske :P Nie zauważyłam żeby ściągał skórę czy zapychał pory. Do opakowania dołączona jest lateksowa gąbeczka, ale ciężko nią nałożyć odpowiednią ilość produktu polecam raczej pędzle typu kabuki bo wtedy efekty będą subtelne i naturalne. Sam puder ma delikatną w dotyku strukturę, którą dobrze się blenduje...
cena: 124zł











piątek, 1 listopada 2013

Poudre Libre - Dior

Chciałam podzielić się z Wami opinią na temat "sypańca" Poudre Libre - Dior.

Jest to bardzo drobno zmielony, transparentny, beztłuszczowy, bezzapachowy, fenomenalnie pochłaniający nadmiar sebum puder. Według mnie działa jak fixer wydłużając trwałość makijażu. Idealnie matuje a zarazem rozświetla cerę. Jak za pociągnięciem czarodziejskiego pędzla skóra staje się nieskazitelnie gładka, aksamitna, a pory niewidoczne. Nie przesusza skóry, nie zapycha ani nie zostawia białych plam. Dostępny w trzech wariantach kolorystycznych. Ja posiadam najjaśniejszy 001. Mega wydajny - przez 12 miesięcy codziennego używania ubyło prawie pół opakowania. Jeyny minus to taki, że podczas transportu puder lubi się wysypywać przez dziurki :( 
Pojemność 16g - cena 205zł










A co by sobie nie rozświetlić też i łuku brwiowego :P

Już od jakiegoś czasu zamierzałam zakupić kredkę do łuku brwiowego bo jednak rozjaśnienie rozświetlaczem czy cieniem nie daje takiego naturalnego efektu jak właśnie kredka.  Mój wybór padł na BeneFit - High brow. Nadaje złudzenie uniesionej powieki i "odświeża" spojrzenie. Kredka jest miękka, kremowa, nie "waży się" ani nie "wałkuje", nie jest tłusta, super się rozciera i nie osadza na włoskach. Kolor wpadający w cielisto - różowy mat. Sądzę, że uniwersalna dla każdej karnacji. Oczywiście najlepiej wygląda wtedy kiedy nasze brwi są wyregulowane i podkreślone odpowiednim cieniem/kredką. Nadaje się do malowania również linii wodnej jak i rozjaśnienia wewnętrznych kącików oka. Podsumowując ;) kredka High brow to "must have" dla każdej kosmetoholiczki ;) watro zainwestować 85zł bo na prawdę jest to inwestycja przynajmniej na rok malowania.

czwartek, 31 października 2013

Rozświetlacze :)






Ostatnimi czasy nieodzowny produkt każdego makijażu :) Mam obsesję na ich punkcie :P Stosuję na szczyty kości policzkowych jak i na środek linii nosa oraz czubek ust czyli "łuk kupidyna". Nie nakładam jedynie łuk brwiowy bo mam wrażenie że moja opadnięta powieka staje się jeszcze bardziej opadnięta :P Ja w swojej kosmetyczce posiadam 3 różne rozświetlacze, z których jestem zadowolona i mogę Wam szczerze polecić. 

1. BeneFit - High beam
Płynny rozświetlacz w szklanej buteleczce z pędzelkiem. Wyglądem przypomina lakier do paznokci ;) Mieni się na lekko różowo-metaliczny kolor. Najczęściej stosuję go mieszając z podkładem i do tego chyba najlepiej się nadaje. Zmniejsza widoczność porów a cera staje się nieskazitelnie promienna. Nie radziłabym jednak stosować go samego punktowo na twarz na koniec makijażu ponieważ "zjada" podkład razem z pudrem i tworzą się brzydkie białe brokatowe plamy :( Jest szalenie wydajny, nie zapycha porów ani nie uczula a zapach truskawek jest nieziemski :) cena ok 80zł w Sephorze.




2. Inglot - AMC Highlighting Multicolour powder
Jest to pięciokolorowy, paskowy uniwersalny rozświetlacz do twarzy i ciała. Można używać każdego koloru z osobna bądź łączyć wszystkie razem. Drobinki są bardzo dobrze zmielone przez co uzyskujemy efekt "tafli wody" na twarzy. Puder jest mocno sprasowany dzięki temu staje się baaaaardzo wydajny :) Jedyny minus to taki, że troszkę może podkreślić suche skórki :( Myślę że jest to najbezpieczniejszy produkt rozświetlający jaki miałam okazję używać. Ciężko z nim przesadzić i zrobić sobie krzywdę :P Efekt "glow" murowany :) Cena ok 45zł w Inglocie.




3. The Balm - Mary Lou Manizer
Uwaga! Najbardziej niebezpieczny rozświetlacz! Popularny w świecie blogerskim i rekomendowany przez makijażystki. Nie wolno używać z rozmachem bo będziemy świecić jak miliony monet :P Jest grubo zmielony i bardzo miękko sprasowany więc trzeba uważać z nabieraniem go na pędzel. Lubi sypać się i bardzo pylić! Aż fruwa w powietrzu :D Przepiękny szampański kolor zimnego złota, daje efekt satynowej poświaty na skórze.
Cena ok 62zł w sklepach internetowych.





Jeżeli miałabym wybierać to najładniejszy efekt daje rozświetlacz Inglot. Także biorąc pod uwagę jego cenę i wydajność jest on moim faworytem. Nadaje subtelny i delikatny efekt rozświetlenia, odświeżenia i ujednolicenia skóry.







YSL Touche Eclat Radiant

Bezkonkurencyjny korektor!


Zostałam namówiona przez koleżankę do zakupu korektora pod oczy Yves Saint Laurent - Touche eclat Radiant touch Luminous.
Posiadam kolor 03. Nie spałam pół nocy w obawie, że jeżeli się okaże, że nie będzie spełniał moich oczekiwań to się pochlastam :P bo cena korektora, który ma 2,5ml jest przerażającą...185zł...
Kiedy rano zadzwonił budzik, pomyślałam - zaraz nastąpi chwila prawdy... i od razu pobiegłam zacząć wielkie testowanie. Elegancki, ekskluzywnie wyglądający złoty pisak z delikatnym pędzeleczkiem... myślę, musi być dobry, no nie ma innej opcji ;)...
Klikam, klikam, klikam guziczkiem, żeby wydobyć korektor z opakowania. Poklikałam jeszcze chyba z 10 razy, aż mój mąż zdziwiony i zainteresowany dźwiękiem klikania zajrzał do łazienki :P Noooo wreszcie kropelka pojawiła się na pędzelku :) - To do dzieła! Pomiziałam się pod oczami, na bokach nosa (bo mam piegi które lubię przykryć) i zaczerwienione skrzydełka nosa. Zdziwiłam się, że pomimo lekkiej konsystencji super kryje! Wystarczyła niewielka ilość produktu, żeby uzyskać oczekiwany efekt. Korektor dobrze nawilża, a co najważniejsze nie jest ciężki i tłusty. Pod oczami dokładnie na dolnych powiekach posiadam poziome kreseczki (w sumie to od kiedy sięgam pamięcią je mam :P) i zawsze po użyciu innego korektora, który wchodził w te załamania, zmarszczki były okropnie widoczne. Nie mogę wyjść z podziwu, że ten korektor najnormalniej w świecie wygładził moje kreseczki :)

Podsumowując: Korektor wart każdej ceny!





Guerlain les meteorites...



ohhh Guerlain :) 

Jak na kosmetoholiczkę przystało nie omieszkałam zaopatrzyć się w kultowy puder jakim jest Guerlain Meteotites Compact pressed powder illuminating and mattyfying. To cudeńko "chodziło" za mną ponad rok :) Chciałam coś małego, torebkowego do szybkich poprawek w ciągu dnia. Po otworzeniu pudełka czuć obłędny różany zapach pudru :) Puderniczka jest przepiękna schowana w welurowy pokrowiec z logo Guerlain. Posiadam odcień 02 teint beige. Jedwabiście miękki w dotyku. Na pierwszy rzut oka wydaje się jaśniutki ale po nałożeniu super wtapia się w skórę, ujednolicając jej strukturę i zmiękczając rysy twarzy. Pory stają się niewiodoczne, a zmarszczki optycznie wygładzone.
Smucić może jedynie fakt że pudru jest tylko 7g  i cena dość wygórowana 203zł...